W każdy weekend odwiedzałem Mirandę. Czasem spała. A czasem miała dość sił, żeby usiąść i odgarnąć Marcowi włosy z czoła, kiedy opowiadał jej o szkole.
Powoli odzyskiwał kolor i po kilku miesiącach Chad, główny onkolog, wziął mnie na stronę.
„Lily, Miranda reaguje na leczenie” – powiedział. „Postępuje powoli, ale jesteśmy ostrożnie optymistyczni”.