Tonęli w długach i nie mieli dokąd pójść.
Linda splecionymi dłońmi, drżącym głosem:
—Myśleliśmy, że… może moglibyśmy liczyć na twoją pomoc, by zacząć od nowa.

Spojrzałem na ludzi, którzy kiedyś potraktowali mnie jak śmieci, a teraz stali przede mną, prosząc o szansę na wybawienie.
—Dlaczego przychodzicie do mnie? —zapytałem łagodnie.
—Bo jesteś rodziną —odpowiedziała Linda.