Dwoje bezdomnych dzieci odziedziczyło górski dom po swojej biednej
Lily przycisnęła twarz do jego ramienia.
„On nas kochał” – wyszeptała.
„Tak” – powiedział Noah ochryple. „Tak zrobił”.
Następnego ranka Noah zadzwonił do spółki górniczej wymienionej w umowie.
Zajęło to kilka dni wypełniania dokumentów i weryfikacji.
Ale w końcu przedstawiciel przyjechał na górę.
Kobieta w granatowym kostiumie wysiadła z firmowego SUV-a, zupełnie niepasując do łuszczącej się farby kabiny.
„Tak” – potwierdziła po przejrzeniu dokumentów. „Umowa najmu jest aktywna. Twoja babcia nigdy nie złożyła zaktualizowanych dokumentów beneficjenta. Tantiemy zostały zatrzymane w depozycie”.
Puls Noaha przyspieszył.
"Ile?"