Elena poczuła, że kolana prawie się pod nią uginają, ale nie ustąpiła. Nie była już słabą kobietą, którą znała wieś, lecz matką, która chroniła swoje dziecko z całych sił przez dziesięć lat.
Mężczyzna zrobił kilka kroków w jej stronę, jakby bał się, że jeśli podejdzie za blisko, wszystko zniknie jak sen. Sąsiedzi, siedzący przy bramach i oknach, ledwo oddychali.
„Eleno… dlaczego mi nie powiedziałaś?” – mruknął.
Mrugnęła mocno, próbując powstrzymać łzy.