Dziewczynka na wózku inwalidzkim cicho wjechała do schroniska —
Usiadł.
Powoli. Ostrożnie. Jak pies, który pamięta komendy, ale nie jest pewien, czy jeszcze wolno mu ich słuchać. Jego ogon drgnął raz. Potem drugi. Ledwie zauważalnie.
Dziewczynka uniosła kocyk i położyła go na kolanach, bliżej krat.
— On się boi — powiedziała nagle, zupełnie spokojnie. — Tak jak ja.
Wolontariuszka poczuła, jak ściska ją w gardle.
Ranger podszedł o krok bliżej. Nie do drzwi. Wystarczająco blisko, żeby widzieć. Żeby być.