— Miałam psa — dodała dziewczynka. — Też był dzielny. Ale potem wszyscy chcieli, żeby był tylko dzielny. A on czasem chciał odpocząć.
W schronisku panowała cisza absolutna. Ktoś upuścił metalową miskę w drugim końcu budynku — dźwięk zabrzmiał nienaturalnie głośno.
Ranger położył się. Całkiem. Głowa na łapach. Oczy nie spuszczały jej ani na chwilę.