Epilog – List, który wciąż działa

Kiedyś młoda kobieta zatrzymała mnie przy okienku biletowym. Nowo zatrudniona. Uścisnęła mi dłoń.

„Pani Ward” – powiedziała – „powiedziano mi, że to miejsce należy do pani”.

Nie spojrzałem na nią. Spojrzałem na wodę, na statki, na odbudowane mola, gdzie rdza wszystko zniszczyła.

„To nie należy do mnie” – powiedziałem. „Jestem za to odpowiedzialny”.

Zmarszczyła brwi, zdziwiona.

Więc wyjąłem starą kartę bankomatową z portfela i ostrożnie włożyłem ją jej w dłoń.

„To” – powiedziałem – „to wszystko, co miałem”.

Zacisnęła palce na niej, jakby mogła zawierać odpowiedź.