Chłopcy ze zdumieniem wpatrywali się w imponujący budynek.
— Mamo, mieszkałaś tu? — zapytał Catalin.
— Tak, kochanie. Tu zatrzymaliśmy się… zanim wyjechaliśmy.
Nigdy nie powiedział im prawdy. Było za wcześnie. Ale wiedział, że ten dzień nadejdzie.
Stał przez kilka minut w lekkim deszczu, patrząc na bramę. Potem wyjął telefon i wybrał numer, który trzymał ukryty w komórce od lat. Kiedy głos po drugiej stronie odebrał, poczuł, jak cała krew odpływa mu z policzków.
— Tak? Kto tam?
— Jestem… Andreea.
Zapadła długa cisza, jakby czas się zatrzymał. Potem jego głos nagle stał się napięty.
— Gdzie jesteś?