Zapadła długa cisza, jakby czas się zatrzymał. Potem jego głos nagle stał się napięty.
— Gdzie jesteś?
— Przed domem. Wyjdź na zewnątrz.
To nie był rozkaz. To było zaproszenie. Ale wiedział, że nie będzie miał odwagi odmówić. Ciekawość, ego, strach — wszystko to go przytłoczy.
I tak właśnie było.
Brama cicho zaskrzypiała, a w progu pojawił się mężczyzna, nienagannie ubrany, z tym zimnym spojrzeniem, które znał aż za dobrze. Ale kiedy jego wzrok zatrzymał się na bliźniakach, jego twarz się zmieniła. Zbladł, a potem nagle poczerwieniał.
— Co… co to jest?
Andreea uniosła brodę.