„Jeśli ktokolwiek tutaj potrafi to otworzyć… dam mu milion dolarów” –

Jego palce zacisnęły się na ściereczce. Widział już ten zamek – nie w salonie, nie w katalogu, ale gdzieś w ciemniejszym miejscu. Gdzieś ciszej.

Powiedział sobie, że musi pozostać niewidzialny.

Potem zrobił krok naprzód.

Cichy odgłos jego butów uderzających o marmur rozbrzmiał w pokoju. Rozmowy ucichły w pół zdania. Wszyscy się odwrócili. Zapanowało zamieszanie.

Chłopiec sprzątający szedł w kierunku sceny.

Ethan zatrzymał się kilka stóp od Marcusa i przemówił spokojnie.

„Mogę to otworzyć.”

Cisza.

Wtedy wybuchnął śmiech.

Marcus zamrugał, szczerze rozbawiony. „Ty?” zapytał. „To urocze.”