— Dziękuję. Ale tyle nie zniosę.
— Tak — wtrącił się Hans. Zasłużyłaś na to.
Dziewczynka uśmiechnęła się po raz pierwszy.
— To kupię książki. A jutro wrócę, żeby sprzedawać czekoladę.
Wyszła powoli, wyprostowana.
Przy stole nikt już nie miał ochoty na żarty.
A Radu Ionescu, po raz pierwszy od wielu lat, został z gorzkim posmakiem, którego nie mogło zatuszować nawet najdroższe wino.
Bo tego wieczoru mała dziewczynka sprzedała mu coś więcej niż czekoladę.
Sprzedała mu nauczkę.