— Jeśli tak bardzo potrzebuje pani pieniędzy, Marino Witaljewno, to pr

— Jeśli tak bardzo potrzebuje pani pieniędzy, Marino Witaljewno, to proszę iść i je zarobić, a nie wymuszać ich ode mnie pod pretekstem, że nastawi pani swojego syna przeciwko mnie! Jeśli on jest tak podatny na wpływy, jak pani mówi, to taki mąż w ogóle nie jest mi potrzebny!

— A twoja herbata, Swietoczko, i tak jest niesmaczna. Trawa jak trawa. I jeszcze w tych torebkach, jak w zakładowej stołówce.

Marina Witaljewna wypowiedziała to z tą szczególną intonacją, która jednocześnie stwierdzała fakt i wyrażała najgłębsze współczucie dla nędzy cudzego życia.