Natalia stała w drzwiach, wciąż trzymając torbę w dłoni, obserwując scenę, jakby znalazła się w koszmarze. Na stole w jadalni leżały sterty resztek, a w kącie bezdomny kot jadł z puszki z karmą.
Zrobiła krok naprzód. Lepka podłoga skrzypiała pod jej kapciami. Poczuła gulę w gardle, ale nie z płaczu, tylko ze złości.
W sypialni poduszki były wyrzucone, a jej ubrania – niektóre z jej ulubionych – leżały zmięte na podłodze. Na stoliku nocnym szklanka Andrieja. Do połowy pełna piwa.
Zamknęła oczy. Trzy miesiące wycierpiała. Tydzień go nie było. I wszystko się zawaliło.
Poszła do kuchni. Na lodówce leżała kartka: „Nie dotykaj jedzenia. To dla nas”. Podpis… Ina.