„Kiedy dziadek przyszedł po moim porodzie, jego pierwsze słowa ....
Zrobił krok naprzód, ale dziadek natychmiast stanął między nami, niczym cichy mur ochronny. „Będę w kontakcie przez prawników” – powiedział stanowczo dziadek. „Wszystko, co teraz powiesz, będzie przez nich przekazywane”.
Twarz Marka się załamała, ale nie było mi go żal. Już nie.
Spakowałam swój skromny dobytek: ubrania, kocyk dla dziecka i małą torbę z najpotrzebniejszymi rzeczami. Dziadek upierał się, że wszystko inne zostanie wymienione. Wychodząc z pokoju, poczułam dziwną mieszankę bólu i siły. Serce miałam zranione, ale po raz pierwszy od lat poczułam, że znów należę do siebie.
Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, zimne powietrze uderzyło mnie w twarz i uświadomiłam sobie, że w końcu oddycham swobodnie. Nie był to koniec, na jaki liczyłam, zostając matką, ale być może to był początek czegoś lepszego.