Kiedy mierzyłam przed lustrem buty ślubne, usłyszałam głos mojej przyszłej teściowej

Uśmiech Andrieja przyprawił mnie o dreszcze bardziej niż słowa, które usłyszałam w kuchni. To był ten sam ciepły, wyrachowany uśmiech, który tak dobrze znałam. Dopiero teraz mogłam spojrzeć poza niego.

Tej nocy nie spałam. Leżałam na plecach, wpatrując się w sufit, słuchając jego regularnego oddechu. Obok mnie spał obcy człowiek. Mężczyzna, który planował moje życie… i jego koniec.

Rano, jak zwykle, piłam kawę. Śmiałam się. Robiłam listy ślubne. Wysyłałam wiadomości. Nikt by się nie domyślił, że toczy się we mnie wojna.