— Obudziłaś się? — zapytała bez cienia empatii. — Mam nadzieję, że ta teatralna faza już za tobą.
Przyjrzałam się jej uważnie, analizując każdą zmarszczkę, każde drżenie, każdy gest zdradzający niepewność. Za arogancją kryła się panika. Czułam ją.
— Andreea — powiedziałam spokojnie. — Za kogo wyszłaś?
Jej oczy lekko się rozszerzyły, ale szybko się otrząsnęła.
— Adrian, oczywiście! Myślisz, że jestem głupia? Bogacz z wielką willą, drogimi samochodami, z biznesami. Co, zapomniałaś?
Wzięłam głęboki oddech, nie spuszczając z niej wzroku.