Uśmiechnęłam się, po czym powoli zaczęłam wstawać, trzymając się krawędzi łóżka. Głowa mi ciążyła, ale umysł był jasny. Nie czułam już strachu, lecz dziwny, wręcz zabawny spokój. Spojrzałam na siebie w lustrze, z potarganymi włosami i zaczerwienionymi oczami, ale w mojej duszy czułam coś wyzwalającego, jakby życie nacisnęło przycisk resetu.
W następnej chwili drzwi się otworzyły i weszła Andreea z triumfalną miną, jakby właśnie wygrała nagrodę. Trzymała w ręku nową, lśniącą torebkę, z wciąż przyczepioną metką, co było wyraźnym znakiem, że nie należy do niej.