Kiedy otworzyłam laptop mojego męża, od razu tego pożałowałam.

Lisa była córką ich starych znajomych, młodszą od Markusa o trzydzieści lat. Dla niej był on biletem do luksusowego życia, dla niego — szansą na nowy początek, zatarcia Emmy jak niepotrzebnej notatki w zeszycie.

Zimna strategia
Emma usłyszała, jak w łazience wyłączyła się woda. Panika na chwilę ją ogarnęła, ale wieloletnie doświadczenie w pracy z delikatnymi dziełami sztuki nauczyło ją opanowania. Szybko włożyła pendrive, który znalazła w szufladzie z rachunkami, i skopiowała teczkę „Zmierzch”.

Zaledwie na sekundę przed tym, jak drzwi łazienki się otworzyły, zamknęła laptopa i postawiła na nim swoją filiżankę z herbatą.
— Emma? Co robisz w kuchni o tej porze? — Markus stał w drzwiach, wycierając głowę ręcznikiem. Jego głos był spokojny, ale oczy podejrzliwie się zmarszczyły.

— Nie mogłam zasnąć, kochanie. Postanowiłam napić się herbaty lipowej — zmusiła się do uśmiechu, chociaż wewnątrz trzęsła się z niepokoju. — Twój laptop beepnął, więc przesunęłam go, żeby nie przeszkadzał.