Kiedy wróciłem do domu wcześniej, niż ktokolwiek się spodziewał

Po kilku minutach na zewnątrz domu rozległy się ciche syreny, a na podjeździe słychać było ciężkie kroki. Daniel poczuł, jak drżą mu ręce, nie ze strachu, lecz z gorzkiej mieszanki rozczarowania i gniewu. Jego rodzice, choć starali się zachować spokój, mieli niespokojne oczy, a Adrianse przestępował z nogi na nogę, unikając spojrzenia mu w oczy.

Kiedy weszli policjanci, Daniel jasno i prosto wyjaśnił sytuację, podczas gdy rodzice próbowali ją odwrócić, mówiąc, że to wszystko „rodzinna kłótnia” i że „chcieli tylko pomóc”.

Policjant, mężczyzna po czterdziestce o poważnej twarzy, spojrzał na każdego z nich po kolei i powiedział stanowczo: