Pierwsze kilka dni było spokojne. Klara niewiele mówiła, jadła tylko to, co Maria nałożyła jej na talerz, i zawsze spała przy zapalonym świetle. Nie płakała, ale też się nie uśmiechała. Wyglądała jak mała dziewczynka, która dorastała w ciszy, przyzwyczajona do tego, by o nic nie prosić.
Maria kupiła jej różową piżamę z króliczkami i miękką poduszką, mając nadzieję, że dzięki temu poczuje się jak w domu. Pewnego wieczoru, pomagając jej umyć się przed snem, Klara zaczęła drżeć.
— Co się stało, kochanie? Czy woda jest za gorąca?