Kobieta, która stała pośrodku niewielkiego pokoju, również znieruchomi

Kobieta, która stała pośrodku niewielkiego pokoju, również znieruchomiała. Jej twarz pobladła, a w oczach pojawiło się zdziwienie, zmieszanie i jakiś cichy ból. — Marek?.. — powiedziała cicho, jakby nie wierzyła własnym oczom. On także w tej samej chwili rozpoznał ją do końca. — Elżbieta?.. Łukasz zdziwiony patrzył raz na jednego, raz na drugiego. — Mamo, wy się znacie? Kobieta szybko opuściła wzrok. — Kiedyś… pracowaliśmy razem. Marek powoli położył bukiet na stole. W głowie zaczęły wracać wspomnienia sprzed kilku lat. Elżbieta Borkowska pracowała kiedyś w jego holdingu jako analityk finansowy. Była spokojna, bardzo inteligentna i niesamowicie zasadnicza. To właśnie ona pewnego dnia przyszła do niego z dokumentami dotyczącymi dziwnych operacji finansowych w jednej z firm należących do ich grupy. Ale wtedy Marek był zbyt zajęty wielkimi kontraktami, spotkaniami z inwestorami i rozwojem nowych projektów. Pamiętał tylko jedno — kilka tygodni później Elżbieta nagle zniknęła z firmy. Powiedziano mu, że sama złożyła wypowiedzenie. — Pan był przecież dyrektorem tej firmy… — powiedziała cicho. — Nie wiedziałam, że to pan. W pokoju zapadła ciężka cisza. Łukasz, który nie rozumiał napięcia między dorosłymi, nagle wyciągnął z kieszeni czekoladę. — Mamo! Zobacz! To dla ciebie! Z okazji święta! Podał jej tabliczkę tak uroczyście, jakby był to najdroższy prezent na świecie. Elżbieta zakryła usta dłonią. — Łukasz… skąd ty ją masz?.. — Kupiłem! No… prawie… — chłopiec spojrzał nieśmiało na Marka. — Wujek Marek trochę pomógł…