Kobieta na ulicy dała mi dziecko i walizkę pełną pieniędzy. Po 16 lata
Tej nocy stodoła spłonęła. Nikt nie ucierpiał. Ostrzeżenie.
„Wyjdźmy” – powiedział Piotr.
„Nie” – odpowiedział Misza. „Porozmawiajmy”.
Wziął notatnik. Wziął walizkę.
— Jeśli chcą mojego nazwiska, będą mieli mój głos.
Wszystko wydarzyło się szybko. Zbyt szybko.
Dziennikarze. Prokuratorzy. Zamrożone konta. Aresztowania. Czarna księga była kluczem. Pieniądze, dowody.
Imię Wołkowa upadło. Jego imperium rozpadło się niczym domek z kart.
Misza zeznawał.
„O nic nie proszę” – powiedział sądowi. „Chcę tylko, żeby to się skończyło”.
W pokoju jakaś kobieta podniosła głowę.
Jego włosy posiwiały. Na twarzy widniały stare blizny. Ale jego oczy…