Kochanka mojego męża i ja obie byłyśmy w ciąży

Mówiono, że synek Clarisy w niczym nie przypominał Marcela.

Nawet lekarz, który był obecny przy porodzie, szeptał, że płód ma cechę, której rodzina Dumitrescu nigdy nie miała – szkliste, zielone oczy.

Na początku ignorowałam wszystko. Nie chciałam żyć plotkami.

Ale kilka dni później ktoś przysłał mi zdjęcie z chrztu. Otworzyłam je i zamarłam.
Dziecko… nie miało w sobie nic z Marcela.

Trzy tygodnie później zadzwonił mój telefon. To był głos, który aż za dobrze rozpoznałam – pani Corina.