…kiedy urodziłaś Marian?”
Jej słowa trafiły mnie prosto w serce. Poczułam, jak moje policzki płoną, a w oczach napływają łzy. Skinęłam tylko głową, niezdolna cokolwiek powiedzieć. Głos zrobił mi się sztywny.
Loredana ścisnęła moją dłoń jeszcze mocniej.
„Mamo… Nie mogę uwierzyć, że trzymałaś ją przez tyle lat”.
Potem spojrzała na mnie, a jej oczy błyszczały.
„To najpiękniejsza sukienka, jaką mogłaś dzisiaj założyć”.