Kopała w suchej ziemi bez nadziei — aż odkryła wodę i odmieniła los swój oraz całej wioski

Kukurydza rosła prosto i zielono. Fasola wspinała się po palikach. Dynie pęczniały, okrągłe jak spełnione obietnice. Dom był naprawiany powoli — bez wielkich pieniędzy, za to z ogromnym wysiłkiem. Dach przestał przeciekać. Drzwi wreszcie się domykały.

Maria sprzedała pierwsze plony na niedzielnym targu. Nie wzbogaciła się. Ale miała dość. Dość jedzenia. Dość na czyste ubrania. Dość, by jej córki nie zasypiały głodne.

Lata mijały.

Dziewczynki dorastały. Uczyły się czytać i pisać. Uczyły się też, że upór, gdy rodzi się z miłości, nie jest wadą.

A zapomniana przez wszystkich ziemia stała się miejscem, o którym ludzie mówili szeptem:

— Tam mieszka kobieta, która wydobyła wodę z suchego kamienia.