“Kto by na ciebie spojrzał, kurczaku?”

— Nic nie mam.

Po raz pierwszy to była prawda.

Pewnego ranka, kiedy Mihai pospiesznie wychodził, Ana otworzyła laptopa. Weszła na stronę z ofertami pracy dla freelancerów. Wrzuciła swoje stare rysunki. Haft. Proste, ciepłe ilustracje.

W ciągu tygodnia otrzymała swoje pierwsze poważne zlecenie.

Potem drugie.

Potem trzecie.

Nie chwalił się. Nic nie powiedział.

Pewnego wieczoru Mihai wszedł nerwowo do domu.
— Nie mamy prądu! — krzyknął. — Czemu nie zapłaciłaś rachunku?

Ana spojrzała na niego spokojnie.

— Zapłaciłam.

— Jakimi pieniędzmi?

— Moimi.