Leśnik uratował trzy lisy z pożaru
Mijały tygodnie.
Młode zaczęły otwierać oczy. By chwiejnie chodzić po pokoju. By bawić się sznurowadłami i chować się pod łóżkiem. Dom, który kiedyś wydawał się opuszczony, ożył.
Nieświadomie nadał im imiona: Czerwony, Płomienny i Szary – najmniejsze i najcichsze.
Kiedy podrosły, wiedział, że nie może ich zatrzymać. Las był ich miejscem. Pewnego jesiennego poranka zabrał je z powrotem, blisko wąwozu, w którym je znalazł. Postawił je i cofnął się o kilka kroków.
Nie wróciły od razu. Poczuli zapach powietrza, rozejrzeli się, a potem zniknęli w krzakach.
Został tam długo.
Z gulą w gardle, ale i z jakimś spokojem.