Mała dziewczynka płakała i błagała: „Mamo, jest za gorąco!”. Nagle

Jednak od śmierci matki spotkało ją jedynie zaniedbanie i okrucieństwo. Kobieta, która pewnie przechadzała się po głównym holu w efektownej czerwonej sukience, Elena, druga żona Ricarda, nigdy nie uważała Sofii za swoją córkę. W obecności innych Elena zawsze prezentowała się elegancko i uroczo.

Jej uśmiech był słodki jak miód. Ale tylko Sofia wiedziała, że ​​za tym uśmiechem krył się gniew i pogarda. Dziś wieczorem były urodziny Eleny. Większość gości stanowiły wpływowe osobistości ze świata finansów i polityki, pragnące zaskarbić sobie jej względy.

Wśród tłumu znajdowała się Clara, młodsza siostra Eleny, ubrana w wystawną fioletową suknię. Jej wzrok błądził w stronę Sofii z udawanym rozbawieniem. Obok Clary szedł jej mąż, Marcos, w niebieskim garniturze. Jego usta bez przerwy rzucały niegrzeczne i obraźliwe uwagi. Sofia próbowała dotrzeć do bufetu po szklankę wody.

Gęsty tłum utrudniał manewrowanie jej małym krzesełkiem. Nagle prawe kółko zahaczyło o długi rąbek czerwonej sukienki pobliskiego gościa. Rozległ się dźwięk rozrywanego wina. Kieliszek czerwonego wina, który trzymał mężczyzna, przechylił się, rozlewając się na nieskazitelnie biały dywan i pozostawiając uderzającą, szkarłatną plamę.

W całym pomieszczeniu zapadła na kilka sekund cisza. Potem dziesiątki oczu zwróciły się jednocześnie w stronę dziewczynki. Sofia zamarła, jej małe dłonie mocno zacisnęły się na podłokietniku, a serce waliło jej w piersi. Elena szybko zrobiła krok naprzód.

Jej słodki uśmiech wciąż był widoczny dla tłumu. Przykucnęła, a jej głos był wystarczająco głośny, by usłyszeli go stojący w pobliżu. „Kochanie, znowu byłaś niezdarna”. Słowa brzmiały czule, ale w jej oczach płonęła furia, jakby chciała spalić dziewczynę na popiół. Sofia zadrżała i wyszeptała: „P-przepraszam, nie chciałam”.