Mała dziewczynka płakała i błagała: „Mamo, jest za gorąco!”. Nagle

Jej maleńkie paluszki zacisnęły się tak mocno na krześle, że zbielały. Zmusiła się, by spojrzeć na Elenę, błagając bezgłośnie o wybaczenie, choć w głębi duszy wiedziała, że ​​nigdy go nie otrzyma. Elena pochyliła się bliżej, szepcząc tak, by tylko Sofia mogła ją usłyszeć: „Ty mały łobuzie, zawsze mnie upokarzasz przed wszystkimi”.

Bez słowa odwrócił się, chwycił parującą miskę zupy dyniowej ze stołu biesiadnego i nagle rzucił ją prosto na głowę Sofii. Rozległ się brzęk metalowej łyżki, gdy uderzyła o podłogę. Gorąca zupa rozlała się po pasmach jej miękkich, złocistobrązowych włosów, mocząc kołnierzyk sukienki i spływając po drobnych ramionach.

Ricardo uwielbia swoją nową żonę. Kto by się śmiał wtrącać? Clara wybuchnęła śmiechem, wskazując prosto na Sofíę. Boże, ta dziewczyna to prawdziwa klątwa rodziny Valdivia. Marcos dodał: „Wygląda na to, że tę rodzinę czeka nieszczęście, bo trzymają pod dachem niepełnosprawne dziecko”.

Szyderczy śmiech mieszał się z cichym szlochem Sofii. Próbowała otrzeć spływającą po twarzy zupę drżącymi rączkami, ale tylko rozlała ją dalej, pogarszając sytuację. Elena stała wyprostowana, z niesłabnącym uwodzicielskim uśmiechem, jakby to, co właśnie zrobiła, było jedynie środkiem dyscyplinarnym.

Jej wzrok rozejrzał się po sali, nie znajdując żadnego gościa na tyle odważnego, by zaprotestować, a jej mina stała się jeszcze bardziej triumfalna. Sofia spuściła głowę, mokre włosy przykleiły się do policzków, a łzy spływały jej po twarzy. Nie śmiała spojrzeć na nikogo, szepcząc tylko łamiącym się głosem: „Proszę, nie nienawidź mnie już, dam sobie radę”.

W tym momencie drzwi wejściowe otworzyły się z hukiem. Hałas rozniósł się echem po całym salonie. Wszyscy odwrócili głowy. Wszedł wysoki mężczyzna, niosąc małe pudełko z prezentem, starannie zawinięte w srebrny papier. Jego twarz była poważna, z pewnością siebie odnoszącego sukcesy biznesmena. To był Ricardo Valdivia, właściciel rezydencji, który wrócił wcześniej z podróży, aby zrobić niespodziankę swojej drugiej żonie.