Na środku kuchni Kacper i Julia śmiali się do łez. Mieli mąkę na twarzach, ubraniach i podłodze. Magda stała między nimi w fartuchu poplamionym czekoladą i z uśmiechem, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem w swoim domu.
Na stole leżały foremki do ciastek, blacha z rogalikami dopiero co wyjętymi z piekarnika i ogromna miska pełna ciasta. Słodka para unosiła się w powietrzu, a wokół pachniało dzieciństwem.
Zatrzymałem się w progu. Nie zauważyli mnie.