Kiedy się obudziła, w domu panowała upiorna cisza. Piec prawie całkowicie zgasł, a powietrze było zimne i ciężkie. Kobieta powoli wstała, narzuciła szal na ramiona i spojrzała w kąt, gdzie spali mężczyzna z dzieckiem.
Koc był pognieciony, ale miejsce było puste.
„Proszę pana?” zawołała cicho. „Proszę pana?”
Brak odpowiedzi. Wyszła na korytarz, spojrzała na drzwi – były otwarte. Na zewnątrz śnieg miał zaledwie kilka stóp głębokości, a potem ślady stóp zniknęły. Wiatr je zatarł.
Serce kobiety zaczęło bić jak szalone. Pobiegła z powrotem do domu, rozejrzała się i zobaczyła: na stole, obok filiżanki, leżał stary skórzany portfel. Drżąc, otworzyła go. W środku – fotografia. On, dziecko i młoda kobieta. Na odwrocie widniał wyblakły napis: „Dla Marii – wybaczcie, że mnie nie było”.