Gabriel nie wrócił od razu z ogrodu.
Radu nerwowo przechadzał się po tarasie, podczas gdy pięć kobiet siedziało na sofie, skrzyżowawszy nogi, wyperfumowanych, eleganckich, lustrując każdy kąt domu. Jedna pytała o prywatne szkoły, inna o wakacje za granicą, a jeszcze inna o służbę. Żadna z nich nie pytała o dziecko.
— Gdzie jest Gabriel? — zapytała jedna z nich, uśmiechając się sztywno.
— Zaraz przyjedzie — odpowiedział Radu.
Ale minuty mijały.