Marian siedział w fotelu w salonie, z lekko przymkniętymi oczami, sprawiając wrażenie, że nic nie widzi. W głębi duszy uważnie obserwował każdy oddech, każdy ruch, każdą zmianę tonu. Od momentu, gdy wszedł do domu, czuł zimną, obcą atmosferę. Nie było to już miejsce, w którym on i Irina się śmiali, gotowali czy planowali wakacje w Rumunii. Wszystko wydawało się inne i nie wiedział, czy dom się zmienił, czy prawda dopiero wychodziła na jaw.
Irina nagle stała się zajęta. Często wychodziła, wracała późno, a jej głos nie miał już dawnego ciepła. Marian udawał spokój, ale w jego wnętrzu tlił się wulkan gotowy do wybuchu. Zastanawiał się, czy popełnił błąd, decydując się na zemstę w tak okrutnym teatrze, czy też był to jedyny sposób na poznanie prawdy.