Przemiana
Pierwszy dzień był pełen narzekań i marudzenia. Isabella źle zamiatała, tłukła naczynia, ciągle się obrażała. Ale María nigdy nie traciła cierpliwości. Uczyła ją z łagodnością, poprawiała z uśmiechem.
Trzeciego dnia dziewczynka zaczęła zadawać pytania.
— Czy twoja córka też ci pomagała?
María uśmiechnęła się ze smutkiem.
— Tak. Zawsze mówiła, że pomaganie sprawia, że czuje się szczęśliwa.
Coś się poruszyło w sercu Isabelli. Tego wieczoru jadła kolację w milczeniu — bez kaprysów, bez pretensji. Po raz pierwszy podziękowała za posiłek.
Pod koniec tygodnia nie była już tą samą dziewczynką. Wciąż miała w sobie radość, ale zniknęła z niej pycha. W jej miejscu pojawiła się nowa wrażliwość.
Przeprosiny
W niedzielny poranek Isabella podeszła do Maríi z małym pudełkiem w dłoniach. W środku znajdowała się różowa wstążka.
— Należała do mojej mamy — powiedziała cicho. — Chcę, żebyś ją miała. I… przepraszam za to, jak się zachowywałam.