Posłał mi uprzejmy, wyuczony uśmiech.
Jednak gdy jej oczy przyzwyczaiły się do słabego światła, uśmiech nie zniknął... on całkowicie zamarł.
Posłał mi uprzejmy, wyuczony uśmiech.
Jednak gdy jej oczy przyzwyczaiły się do słabego światła, uśmiech nie zniknął... on całkowicie zamarł.
Jego wzrok nie powędrował w moją stronę. Spuścił wzrok, przeszywając moją prawą dłoń, tę, w której trzymałam szklankę, z laserową intensywnością. A konkretnie, skupił się na ciężkim złotym sygnecie ukończenia studiów medycznych Johns Hopkins, błyszczącym na moim środkowym palcu: sygnecie, który nosiłam nie z próżności, ale jako pamiątkę wszystkiego, co przeżyłam.
Elena zatrzymała się. Właściwa gospodyni zniknęła, zastąpiona wyrazem całkowitego szoku.
—Eleno? Co się stało, kochanie?
Tyler zauważył jej nagłe zatrzymanie. Podszedł do niej od tyłu i położył jej gładką, zaborczą dłoń na nagim ramieniu.
—Czujesz zawroty głowy? Może chciałbyś usiąść?