Położyłam palce na okładce, uśmiechnęłam się i powiedziałam cicho:
— Spokojnie.
— Dobra część… dopiero się zaczyna.
Otworzyłam teczkę.
Pierwsza strona wysunęła się.
A w chwili, gdy Radu przeczytał tytuł napisany dużymi literami…
cała krew odpłynęła mu z twarzy.
Wyjąkał:
— Nie… to niemożliwe…
Cała rodzina pochyliła się, żeby zobaczyć.
Teściowa wyszeptała: