Mój mąż, nie wiedząc, że moja roczna pensja

Tamtego wieczoru wróciłam wcześniej do domu z badań lekarskich; nadal miałam na ręce szpitalną opaskę, bo zapomniałam ją zdjąć.

Moje dłonie pachniały środkiem dezynfekującym i stresem. Miałam tylko jeden cel: wziąć prysznic, napić się herbaty i zasnąć.

Trent był w salonie, na stoliku kawowym leżała brązowa koperta, a on miał w ręku szklankę bourbona, jakby coś świętował.

Przyjrzał mi się od góry do dołu; jego oczy zwęziły się, gdy zobaczył opaskę, a potem uśmiechnął się z pogardą, jakby to ja przyniosłam chorobę do jego czystego życia. „Hej,” powiedział głośno, „chora suko!”

Zamarłam.

Postukał dwoma palcami w kopertę. „Już złożyłem papiery rozwodowe” – oznajmił. „Wynoś się z mojego domu jutro.”