Mój mąż, nie wiedząc, że moja roczna pensja wynosiła 2,7 miliona, wrzasnął na mnie: „Hej, ty chora suko! Już złożyłem papiery rozwodowe. Wynoś się z mojego domu jutro!”
Krzyczał na mnie: „Hej, ty chora suko! Już złożyłem papiery rozwodowe. Wynoś się z mojego domu jutro!”
Zabawne w zarabianiu 2,7 miliona dolarów rocznie jest to, że wcale nie musi to wyglądać na coś ostentacyjnego, jeśli tego nie chcesz.
Nie nosiłam markowych ubrań, nie wrzucałam zdjęć z wakacji do mediów społecznościowych.
Jeździłam starym Lexusem i pozwalałam mojemu mężowi, Trentowi, myśleć, że jestem „ustawiona”, bo pracuję w „konsultingu”. Podobała mu się ta wersja; sprawiała, że czuł się większy, niż był w rzeczywistości.