Mój mąż nie wiedział, że mówię po niemiecku

Poczułam, jak łzy napływają mi do oczu.

Na zewnątrz, na chodniku, Marius natychmiast zaczął:

„Dlaczego to przede mną ukrywałaś? Co ty wyprawiasz? Myślisz, że teraz jesteś mądra?”

Po raz pierwszy od piętnastu lat nie broniłem się. Nie przepraszałem. Nie skuliłem się.

„Mariuszu” – powiedziałem spokojnie – „nie chcę już tak żyć”.

„Jak co?” „Nieszkodliwie”.

Słowo, które wypowiedział tak łatwo, wróciło do niego niczym lustro.

Bezradnie uniósł ręce. „Zwariowałeś. Jesteś śmieszny”. „Nie” – odpowiedziałem. „Właśnie się obudziłem”.

Odwróciłem się i poszedłem chodnikiem, bez planu, bez celu, ale z nową swobodą kroków. W chłodnym porannym powietrzu powtórzyłem sobie raz jeszcze:

Ich kann es schaffen. Dam radę.

Po raz pierwszy naprawdę w to uwierzyłem.