Jego słowa zostały wypowiedziane z pogardą, która bolała bardziej niż jakikolwiek krzyk.
Następnie delikatnie pociągnął mnie za moje potargane włosy, zmuszając mnie jednocześnie, abym na niego spojrzała.
—Spójrz na Violet z marketingu — kontynuował — Ma dziecko i nadal biega maratony.
Poczułem, jak wstyd miesza się z nagromadzonym wyczerpaniem po miesiącach bez snu.
„Ona wie, jak zadbać o swój wygląd” – dodała. „A ty… cztery miesiące później wciąż wyglądasz na napęczniałą i zaniedbaną”.
Wziąłem głęboki oddech zanim odpowiedziałem.
„Samodzielnie opiekuję się dwójką dzieci” – powiedziałam. „Nie mamy nocnych niań ani trenerów personalnych”.
„To wymówka” – przerwał. „Albo twoje lenistwo”.
Jego oczy przyglądały mi się z pogardą, której już nie próbował ukrywać.
„Pachniesz jak kwaśne mleko” – powiedziała. „Twoja sukienka ledwo na ciebie pasuje, a ty mnie ośmieszasz przed ważnymi ludźmi”.
Dziecko w moich ramionach znów zaczęło płakać, jakby wyczuło napięcie w powietrzu.
Ryan wskazał gestem na tylne drzwi.
„Idź już” – rozkazał. „Niech nikt cię więcej ze mną dziś wieczorem nie zobaczy”.
Potem dodał zdanie, które ostatecznie coś we mnie złamało.
—Jesteś ciężarem, Elle. Brzydka i bezużyteczna.