Nie błagała.
Siedziała wyprostowana w świetle studyjnych lamp, obok niej znajdowało się zdjęcie Avy i Liama, a jej twarz była opanowana w sposób, którego Ethan ledwo w niej rozpoznawał.
Nagłówek pod jej nazwiskiem brzmiał:
„SYGNALISTKA: WEWNĄTRZ CHARYTATYWNEJ ORGANIZACJI RODZINY HALE.”
Ethanowi zaparło dech.
Claire spojrzała prosto w kamerę i powiedziała wyraźnie: „Mój mąż zostawił mnie i nasze nowo narodzone bliźnięta, ponieważ kazała mu to zrobić jego matka.
Wierzę, że nie chodziło tylko o okrucieństwo.
Wierzę, że chodziło o ukrycie czegoś.”
Ethan poczuł, jak pokój się kurczy.
Bo jeśli Claire była w ogólnokrajowej telewizji, oznaczało to, że Victoria źle to skalkulowała.
A to oznaczało, że tej historii nie da się już po cichu pogrzebać pieniędzmi.
Rankiem po emisji materiału Ethan obudził się z dwudziestoma siedmioma nieodebranymi połączeniami — od partnerów z kancelarii, dawnych przyjaciół, a nawet kuzyna, z którym nie rozmawiał od lat.
Nazwisko Hale było na topie.
Hale Capital opublikowało dopracowane oświadczenie o „wprowadzających w błąd oskarżeniach”.
Biuro Victorii rozesłało notatkę o „utrzymaniu zaufania”.
Cała rodzinna machina gwałtownie przeszła w tryb zarządzania kryzysowego.
Victoria zadzwoniła do Ethana, zanim ten zdążył nawet umyć zęby.
„Nie rozmawiaj z nikim” — rozkazała.
„Ani słowa.
Nie z Claire.
Nie z prasą.
Nie z władzami.”