„Nie wtrącałam się…” Jej słowa odbiły się echem w mojej głowie niczym gorzkie echo.
Wyszłam z jej podwórka drżąc. Mihai złapał mnie za rękę. „To koniec. Nigdy więcej tam nie pójdziemy.”
W ciągu następnych dni zabrałam Sofię do lekarza. Diagnoza: łysienie pourazowe – włosy wyrywane siłą, wielokrotnie, w tym samym miejscu.
Czułam, jak pęka mi serce. Ale jednocześnie przysiągłam, że nigdy więcej nie pozwolę nikomu dotknąć ani jednego jej włosa.
Mihai wziął na jakiś czas urlop. Każdy poranek zaczynał się od ich małego rytuału: delikatnego czesania, uśmiechów do lustra i długiego uścisku. Włosy Sofii zaczęły odrastać, pasmo po paśmie, jako obietnica, że uzdrowienie jest możliwe.