Dziś mieszkam w małym, ale jasnym mieszkaniu w Bukareszcie. Mam stabilną pracę. Rano piję kawę na balkonie. Nie noszę już ciężarów, które do mnie nie należą.
Nauczyłam się, że litość nie powinna cię niszczyć. Że długu nie spłaca się ślepotą. I że prawda, choćby najboleśniejsza, wyzwala.
Przez pięć lat żyłam w kłamstwie.
Dziś żyję w prawdzie.
I po raz pierwszy od dawna mogę powiedzieć z ręką na sercu: jestem wolna.