„Mój pierwszy lot jako pilot-kapitan zamienił się w koszmar. Po uratow

Okrutna prawda.

Powiedział mi, że poznał moich rodziców, że latał z moim ojcem i że byli jak bracia. „Wiedziałeś, gdzie jestem” – powiedziałem ze ściśniętym gardłem. „Dlaczego nie przyjechałeś i nie zabrałeś mnie z sierocińca?”. Spojrzał na swoje dłonie. „Bo znałem siebie, Robert. Latanie było wszystkim. Nie miałem korzeni, nie miałem stabilizacji. Pomyślałem, że bardziej miłosiernie będzie zostawić cię tam, niż zrujnować cię, próbując być kimś, kim nie jestem”.

Wyjaśnił, że szuka mnie teraz, ponieważ został zawieszony na stałe z powodu słabego wzroku i chciał zobaczyć, jakim człowiekiem się stałem. Wyjąłem zdjęcie i pokazałem mu je. „Zostałem pilotem, bo myślałem, że to zdjęcie coś znaczy”. „To znaczy, że zostałeś pilotem dzięki mnie” – powiedział z egoistyczną nadzieją w oczach. Potem dodał: „Robert, chciałbym usiąść w kokpicie jeszcze raz. To tyle, ile możesz dla mnie zrobić”.