Daniel zmarszczył brwi.
„To nie ma sensu,” powiedział.
„Niania była sama z nim.”
„Czy jesteś pewny, że była sama?” zapytałem.
Megan zawahała się.
Potem powiedziała cicho:
„…przyprowadziła swoją córkę raz.”
Moje serce przestało bić.
„Jej córkę?”
„Tak,” odpowiedziała Megan. „Małą dziewczynkę. Może cztero- lub pięcioletnią. Przyprowadziła ją pewnego popołudnia, bo nie mogła znaleźć opiekunki.”
Czułem, jak kawałki zaczynają się układać w moim umyśle.
„Czy ta dziewczynka była w pobliżu Noaha?”
Megan powoli skinęła głową.
„Bardzo lubiła dzieci. Cały czas prosiła, aby móc go przytulić.”
„Czy kiedykolwiek go przytuliła?”
Megan pokręciła głową.