Mój syn myślał, że zostawił mnie na ulicy, żeby zapłacić za swoje

Nikt nie mógł go sprzedać bez zezwolenia komitetu administracyjnego.

I nie byłem jedynym członkiem tego komitetu.

Od lat współpracowali ze mną trzej prawnicy korporacyjni i notariusz.

Thiago miał władzę, dzięki której mógł mnie reprezentować.

Nie dawało mu to jednak prawa do dysponowania aktywami należącymi do trustu.

Innymi słowy…

Dokonana przez niego sprzedaż była nieważna z prawnego punktu widzenia.

A co gorsza.

Stanowiło to oszustwo.