Mój zięć uderzył moją córkę przy stole. Wstałem i zadzwoniłem. Nie wiedzieli, co ich czeka…

Powiedziała „tak”.

Powiedziała, ile razy.

Powiedziała o groźbach.

Powiedziała o trzaskaniu drzwiami.

O sprawdzaniu telefonów.

O kradzieży pieniędzy.

O nocach, kiedy modliła się, żeby dzieci szybciej zasnęły, żeby jej nie widziały.

Jej teściowa zaczęła krzyczeć, że to kłamstwa.

Mój zięć zaklął.

Jeden z agentów założył jej kajdanki.

Dźwięk metalu był bardziej kojący niż jakakolwiek modlitwa.

Wynieśli go z domu na oczach wszystkich.

Sąsiedzi już byli na zewnątrz.

Radiowóz podjechał z włączonymi światłami.