Trzy dni później listonosz przyniósł żółtą kopertę. Mama wyjęła ją z pudełka, nie patrząc na adresata. Była przyzwyczajona do sprawdzania wszystkiego. Ale kiedy zobaczyła nazwisko prawnika wydrukowane na rogu koperty, krew odpłynęła jej z policzków.
Drżąc, weszła do domu i usiadła przy stole. Bianca obserwowała ją z kanapy, trzymając telefon w dłoni. „Co to jest, mamo?”
„Od prawnika” – wyszeptała, rozrywając kopertę.