—Spokojnie, jestem tutaj.
Prawda wychodzi na jaw
Kilka minut później ciszę przerwały syreny. Dwóch umundurowanych policjantów zapukało do drzwi, tłumacząc, że przeprowadzają rutynową kontrolę bezpieczeństwa w okolicy.
Mark natychmiast się spiął.
—Co się dzieje? —zapytał.
—Proszę okazać dokument tożsamości —powiedział jeden z funkcjonariuszy.
Mark zawahał się, ale w końcu wyjął portfel. W tym momencie wypadła z niego mała, pomarańczowa buteleczka bez etykiety, wypełniona kolorowymi tabletkami.
Funkcjonariusz podniósł ją i spojrzał na kolegę. W następnej chwili Mark próbował uciec, ale policjanci go obezwładnili, założyli kajdanki i odczytali prawa. Emily krzyknęła i łzy spłynęły po jej policzkach.
—Mark, zostajesz aresztowany za posiadanie substancji nielegalnych i podejrzenie przemocy domowej. Musisz iść z nami.