Powoli podniosła wzrok. „Opłata za opiekę? Za co? Za podrzucenie paczki krakersów?”
Policzki Vanessy poczerwieniały. „Zajmuję się jej rachunkami. Sprawdzam, co się dzieje. Koordynuję.”
Rachel pomaszerowała do salonu, wyciągnęła ładowarkę i podłączyła mój telefon do gniazdka. „Włącznik światła nie działa, bo prąd się spóźnia” – powiedziała, patrząc na Vanessę. „Czy to część twojej koordynacji?”
Vanessa zrobiła krok w jej stronę. „Nie rozumiesz, o co chodzi”.
Rachel nie cofnęła się. „Och, rozumiem. Przejąłeś kontrolę nad dochodami osoby dorosłej w trudnej sytuacji i zdecydowałeś, że powinna żyć z resztek, podczas gdy ty podniesiesz standard swojego życia”.
Głos Vanessy stał się ostrzejszy. „Uważaj, co mówisz”.